Trzęsienie ziemi na prawicy: Janusz Kowalski opuszcza Prawo i Sprawiedliwość

Klub parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości traci kolejną szablę. Janusz Kowalski, jeden z najbardziej wyrazistych i rozpoznawalnych polityków wybranych z list PiS, oficjalnie pożegnał się z ugrupowaniem. Zmiana barw klubowych następuje w cieniu potężnego skandalu finansowego.

Informację o rezygnacji Janusza Kowalskiego początkowo przekazały rano stacje radiowe, a wkrótce po nich sam zainteresowany uciął wszelkie spekulacje. Na swoim profilu na platformie X (dawniej Twitter) zamieścił jasny komunikat:

Rzecznik partii, Rafał Bochenek, szybko potwierdził przyjęcie dymisji, zaznaczając, że zgodnie ze statutem ugrupowania opuszczenie klubu oznacza również automatyczne wystąpienie z partii.

Zrzucanie balastu czy samodzielna decyzja?

Choć sam poseł podkreśla, że w jego odejściu „nie ma drugiego dna”, a z partią rozstaje się w przyjaźni, dziennikarskie śledztwa (m.in. dziennikarzy Onetu i RMF FM) wskazują na zgoła odmienny scenariusz. Jakie są kulisy tej decyzji?

  • Cień Zondacrypto: Z nieoficjalnych informacji wynika, że Kowalski został wprost zmuszony do odejścia przez ścisłe kierownictwo PiS. Powodem mają być jego finansowe związki z Zondacrypto – giełdą kryptowalut, która jest obecnie w centrum gigantycznej afery, z potencjalnie 30 tysiącami poszkodowanych klientów.
  • Polityczna amunicja: Temat giełdy jest bezlitośnie wykorzystywany przez obecny obóz rządzący. Premier Donald Tusk wielokrotnie uderzał w ostatnich tygodniach w polityków PiS i Konfederacji, wytykając im lobbing na rzecz firmy oraz powiązania finansowe z nią, co sprawiło, że dalsza obecność Kowalskiego w PiS stała się dla partii ogromnym wizerunkowym obciążeniem.

Wiosenne porządki w PiS

Warto zaznaczyć, że odejście Janusza Kowalskiego to nie jedyny cios w stabilność klubu w ostatnich godzinach. Partia ewidentnie prowadzi wiosenne porządki w swoich szeregach. Zaledwie dzień wcześniej (29 kwietnia 2026 r.) klub PiS opuścił Łukasz Mejza. Obaj posłowie należeli do jednych z najbardziej kontrowersyjnych postaci w Sejmie zeszłej i obecnej kadencji.

Jaka czeka go przyszłość? Janusz Kowalski na ten moment zostaje posłem niezrzeszonym. Deklaruje chęć dalszej pracy dla Polski poza strukturami partyjnymi. Pewne jest jednak, że trwające śledztwa prokuratorskie w sprawie afery Zondacrypto i tarcia na linii rząd-opozycja sprawią, że jego nazwisko jeszcze nie raz pojawi się na pierwszych stronach gazet.

Opublikuj komentarz