Koniec epoki czy tylko chwilowy „pit stop”? Burza wokół Toru Poznań.

Środowisko polskiego motorsportu zamarło, gdy w połowie kwietnia Główny Inspektorat Ochrony Środowiska (GIOŚ) podjął decyzję o zamknięciu Toru Poznań – jedynego w Polsce profesjonalnego obiektu z homologacją wyścigową. Odwołano wszelkie wydarzenia, a na kłódkę zamknięto miejsce, w którym szkolili się nie tylko kierowcy rajdowi, ale również służby (policja czy ratownicy medyczni) oraz kolarze. Na szczęście szybko okazało się, że ten „wyrok” nie musi być ostateczny.

Dlaczego tor został zamknięty? O 5 decybeli za głośno

Bezpośrednim powodem wydania nakazu wstrzymania działalności były przekroczenia rygorystycznych norm hałasu. Złożył się na to jednak wieloletni, bardzo przykry dla motorsportu proces związany z tzw. chaosem przestrzennym.

Kolebka polskiej motoryzacji stała się ofiarą własnego otoczenia. Z biegiem lat w bezpośrednim sąsiedztwie toru wyrosły nowe inwestycje deweloperskie i osiedla domów. Osoby, które sprowadziły się w te okolice, zaczęły składać skargi.

Kluczowe w tej sprawie są twarde fakty:

  • W 2009 roku z urzędu miasta wyszła decyzja ustalająca niesamowicie niski limit hałasu wynoszący zaledwie 50 dB na dwóch pobliskich ulicach (standardowe normy w Polsce to zazwyczaj 55 dB w takich strefach).
  • GIOŚ po wykonaniu pomiarów stwierdził, że hałas jest przekroczony o równe 5 decybeli.
  • Z powodu tych twardych wytycznych urzędnicy 14 kwietnia 2026 r. oficjalnie podtrzymali nakaz wstrzymania działalności, formalnie „zamykając” tor.

Morawiecki na TikToku – polityczna odsiecz i krytyka władz

Zamknięcie jedynego takiego obiektu w dużym europejskim kraju nie przeszło bez echa. Rozpętała się prawdziwa burza, powstał obywatelski „Plan Ratunkowy” dla toru, a pod wirtualnymi petycjami błyskawicznie podpisały się dziesiątki tysięcy osób. Do walki stanęli też politycy.

Sprawę skomentował na TikToku były premier Mateusz Morawiecki. W swoim nagraniu dołączył do akcji ratowania infrastruktury i uderzył w obecne władze Poznania oraz instytucje państwowe. Ostro skrytykował decyzję o likwidowaniu miejsca, które służyło nie tylko do sportowej rywalizacji, ale przede wszystkim do podnoszenia bezpieczeństwa (to tutaj kierowcy wyładowują adrenalinę i doskonalą technikę, zamiast robić to na ulicach miast). Morawiecki poparł środowisko zmotoryzowanych, wskazując na absurd sytuacji, w której historyczny obiekt sportowy przegrywa z interesami deweloperów.

W obronie toru stanęli też urzędujący wiceminister sportu z rządu Donalda Tuska (Piotr Borys, a także Jakub Rutnicki, który na bieżąco informował o sytuacji) oraz politycy Konfederacji. Temat połączył na chwilę zwaśnione strony sceny politycznej.

Czy jest szansa na ponowne otwarcie? Mamy dobrą wiadomość

Jeśli bałeś się, że na tor już nigdy nie wyjedzie żaden samochód, to spieszę z bardzo dobrą wiadomością: Tor Poznań znów działa!

Batalia w sieci i naciski społeczne przyniosły natychmiastowy skutek. Zaledwie 48 godzin po pierwotnym ogłoszeniu zamknięcia, GIOŚ wydał nową decyzję, zmieniając własne zdanie. Automobilklub Wielkopolski złożył odwołanie, a urzędnicy rozpatrzyli je w rekordowym tempie (w dosłownie kilka godzin!).

Jak wygląda obecna sytuacja?

  • Wykonalność zakazu działalności została zawieszona. Oznacza to, że samochody mogą znowu wyjechać na asfalt na dotychczasowych zasadach.
  • Sprawa trafiła teraz do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) i tor ma zielone światło na funkcjonowanie, dopóki sąd nie wyda prawomocnego wyroku.
  • Trwają mocne naciski na to, aby miasto zmieniło krzywdzące plany zagospodarowania i lokalne „limity” dla tych konkretnych dwóch ulic z 50 dB do rozsądniejszego poziomu.
  • Automobilklub planuje rozwój i chce budować nowoczesne, dużo skuteczniejsze ekrany akustyczne pochłaniające dźwięki oraz stawiać na zalesienie terenu (zielony pas izolacyjny).

Batalia o Tor Poznań jeszcze się nie skończyła i sprawa na pewno wróci na wokandę w sądzie, ale na ten moment kryzys został opanowany. Opony znów mogą piszczeć na asfalcie Przeźmierowa.

Opublikuj komentarz

Prawdopodobnie można pominąć